Na drugie nóżkie

WESPRZYJ
555
/ 10000 zł
13
wspierających
49 dni
do końca
zbiórki

Szanowne proszę Państwo.


Nazywam się Przemysław Śmiech. Jestem flancowanem warszawiakiem. Urodziłem się w Elblągu, czyli na depresji. Dzieciństwo i młodość spędziłem w słynącym kredą i cementem Chełmie.

We Warszawie obskoczyłem kilka adresów, aż wreszcie osiadłem na Grochowie.

Uprawiam kilka fachów.

Mnianowicie.


Piszę. Napisałem gwarą warszawską książkie „Mowa z Grochowa”. Dzieło to wydałem z łaskawą pomocą Szanownej Frekwencji.


thumb_27a69a3_resize_1920_1080.jpg

 

Kolejne opowiadania publikuję w „Stolicy”. Dla dzieci piszę piosenki i bajki. Jedną z nich - „Podróż za horyzont” można zobaczyć.

Można zobaczyć w Teatrze Lalek „Igraszka”. Gdyż drugiem mojem fachem jest aktorstwo. Jako aktor - lalkarz zagrałem już złego czarodzieja, hipopotama, pelikana, węża, wilka, paprykę, chmurę, księżyc, suma, drzewo

i tem podobne osobistości.


thumb_2c1a7e8_resize_1920_1080.jpg


Jako poważny facet uzyskałem uprawnienia stołecznego przewodnika i pokazuje stolice ludności przybyłej skądinąd.


thumb_cd0b615_resize_1920_1080.jpg


W ramach tak zwanego aktywnego wypoczynku śpiewam w chórze „Grochów” oraz oćwiczam dzieci, młodzież i ludność cywilną akonto stołecznej nawijki. Robie to za pomocą Stowarzyszenia „Gwara Warszawska.” Czasem prozą, czasem też pieśnią ze współudziałem tak znakomitych artystów jak „Teściowa śpiewa” czy Heniek Małolepszy.

Gdyby  Państwo pragnęło kontaktu z moją osobistością zapraszam tu:



https://www.facebook.com/Mowa-z-Grochowa-155268127946766/


Od lat już kilku mam zaszczyt zajmować się stołeczną nawijką. Zajmuje się nią w ten deseń mnianowicie,

że wymyślam historie chwytające za popiersie, a dalej następnie je, za przeproszeniem, upubliczniam.

Czynię to na różne sposoby. Albo doustnie na oczach zdumionej publiczności albo też w druku

na szczerozłotych łamach magazynu „Stolica”.

Ponieważ że nie każdy osobnik ma czas, aby mnie zobaczyć własnoręcznie i nie każdy zdąży kupić „Stolicę”

w kiosku, postanowiłem zebrać moje opowieści oraz wydrukować, żeby wszyscy chętni sobie je posiadali.

Niestety jak większość geniuszy chwilowo nie posiadam gotówki. Zatem uprzejmie proszę o uiszczanie forsy, którą letkomyślnie przehulam na wydanie książki pod zwruszającem tytułem „Na drugie nóżkie”.


Rekomendancje.


Uprzejmie proszę o wspomożenie Pana Śmiecha, gdyż jego twórczość jest niesłychanie ważna dla polskiej kultury.

Marek Łączyński, „Antykwariat Grochowski”.


Zwracam się z prośbą o wsparcie dla Pana Śmiecha. Jak go znam, zyski z książki przepuści w moim lokalu, ale trudno.

Arkadiusz Arusztowicz, „Klubokawiarnia Grochownia.”



„Na drugie nóżkie” , czyli Przemysław Śmiech w kolejnej, jakże warszawskiej odsłonie.

Dziś wspominamy piękno i wielkomiejskość dawnej stolicy, jej szyk i elegancję. Czy to jednak budowało wyjątkowość tego miasta ? Myślę, że i owszem, jak najbardziej. Nie to jednak było i jest jedynym powodem do tęsknot za przeszłością. Charakter Syreniego Grodu budowali Jego mieszkańcy, w zdecydowanej większości zmagający się z trudami codziennego życia . Ludzie prości lecz charakterni, dla swojaków otwarci, dla wrogów twardzi jak najtwardsza skała. Ich język, zwyczaje, zachowania i typowy warszawski humor, nawet w tragicznych czasach pozwalały iść przez życie z „czapeńką na bakier”.

Dzięki tekstom autora, traktującym współczesną Warszawę z tak typowym i miłym „przymrużeniem oka”, możemy poczuć to wyjątkowe i głośne „bicie serca” Rodaków Warszawskich.

Janusz Dziano, "Jestem  z Woli"


W czasach wszechogarniającej depresji i mody na skandynawskie kryminały pisarstwo Przemysława Śmiecha to niebanalne lekarstwo. Śmiechoterapia, którą powinno się przepisywać na receptę. Krótkie historyjki

z pełnokrwistymi bohaterami i błyskotliwym morałem zainspirowane twórczością Stefana Wiecheckiego to prawdziwe perełki dowcipu. Autor ze swadą i polotem korzysta z gwary warszawskiej, porusza aktualne tematy, z wielką sympatią i dystansem opisuje otaczający go świat. A jeśli na dołączonej płytce usłyszycie go czytającego własną prozę w sposób absolutnie mistrzowski, to jestem pewna, że pokochacie Śmiecha mniłością dozgonną. Tako rzecze teściowa!

Beata Łubczonek, "Teściowa śpiewa"


Chociaż od lat zajmuję się gwarami, a od jakiegoś czasu śledzę wszystkie przejawy obecności gwary warszawskiej w filmach i serialach, to… wiem, że wiem o niej niewiele, a na pewno nie tyle, ile bym chciała. Żałuję też, że nie potrafię nią ani mówić, ani pisać. Na szczęście nie muszę, bo jest Śmiech, z którego podobnie jak ze mnie warsiawiak flancowany, ale… ten to ma i wiedzę, i nawijkę! Jeśli więc chcę pokazać studentom,

że gwarą warszawską można mówić nie tylko o czasach przedwojennych czy wczesnego i późnego PRL-u, czytamy Śmiecha. Jeśli chcę pokazać, że gwara warszawska w literaturze nie umarła wraz ze śmiercią Wiecha, czytamy Śmiecha. Jeśli chcę zrobić z młodzieżą skecze w gwarze warszawskiej, czytamy Śmiecha.

Ba, nawet uczymy się go na pamięć! Problem w tym, że znamy już na pamięć prawie całą „Mowę z Grochowa”. Czas więc na coś nowego, coś „Na drugie nóżkie”! Dlatego wspieram, zachęcam do wsparcia

i z niecierpliwością czekam na „nowego Śmiecha”.

dr Monika Kresa, Wydział Polonistyki Uniwersytet Warszawski







Regulamin komentowania